Męska rzecz {…}

W tak zwanym związku z rodzaju poważnych jestem od niedawna, więc ekspertem żadnym w tej materii się nie czuję, ale kilka refleksji na temat rodzaju męskiego mnie dziś naszło.

man-1209546.jpg

Otóż mój „M” należy do gatunku tzw. „facetów z pasją” i w sumie myślę sobie – chwała Bogu! Bo chyba lepiej mieć faceta, któremu nie tylko na mój widok i widok ponętnych ciał na ulicy oczy świecą. Miło się na niego patrzy, kiedy oczy się błyszczą jak opowiada mi o piłce nożnej, a na ściennym kalendarzu zaznacza serduszka, w dni kiedy EKSTRAKLASALIGA MISTRZÓW wracają na murawę po dłuższej przerwie. Sprawa męskiej, prawdziwej pasji mocno męcząca być też potrafisz. A kiedy? A no na przykład wtedy kiedy „M” podchodzi do mnie, przytula się, oczy ma maślane i pyta mnie głosem płynącym z głębi serca: „Kochanie, kolację Walentynkową chcesz zjeść w sobotę czy we wtorek?”. Podekscytowana wizją romantycznego wieczoru zaskoczona dociekam dlaczego zadał takie pytanie? W głowie analizuję, zastanawiam się już nawet jaką sukienkę włożę. No bo jak pyta o sobotę to może wypad na miasto, a jak o wtorek to może kolacja przy świecach, którą sam zrobi. A on mi sprawę całą wyjaśnia w sekundzie: „Pytałem czy w sobotę czy we wtorek, bo nie wiem czy wolisz jeść przy Ekstraklasie czy przy Lidze Mistrzów????”. I stoi dumny jak paw, bo skądże on może wiedzieć o moich ułożonych już w głowie planach dominacji nad światem 🙂 Na szczęście trafił na taką jak ja, która piłkę nożną lubi. Nie oglądam każdego meczu, nie śledzę wyników kolejnej kolejki, ale wiem czym się różni Liga Mistrzów od Ligi Europy, a kiedy na tapecie jest Euro albo Mistrzostwa Świata żyję tym tak samo mocno jak żyje rodzaj męski. Narodowy na żywo już też widziałam. Nie przeszkadzam mi też lecący w tle całymi dniami mecz. Co więcej, nie mogę nie podziwiać i nie chwalić jego wiedzy na temat piłki i jednocześnie anielskiej cierpliwości do mnie kiedy po raz setny pytam go jak się nazywa trener jego ulubionej drużyny 😉 Drogie Panie jeśli Wasz Rodzaj Męski pasję ma, niezależnie jaką i mieści się ona w granicach zdrowego rozsądku to kibicujcie, podziwiajcie i wspierajcie. Facet z pasją to facet spełniony, który nie szuka pocieszenia w barach albo osiedlowych sklepach. To facet, który ma potężną wiedzę w dziedzinie, która go kręci i podnieca, a zdobycie takiej wiedzy tylko w jednej nawet dziedzinie wymaga czasu i zaangażowania. A to się chwali.

man-1926892

„M” ma jeszcze kilka innych pasji, ale dla mnie najbardziej uciążliwa jest ta kiedy ściany drżą, sąsiedzi siarczyście nas przeklinają, a on na samą myśl o niej ma wzrok niczym dziecko wpatrzone w ulubioną bajkę. A dzieje się tak kiedy do ręki bierze pada (nawet nie wiem czy poprawnie tak się rzecz ta nazywa) i znika i to dosłownie. Konsola traktowana jest w domu jak rzecz niezbędna, a wieczory z kolegami i gra w sieci przybrały już niemal formę pradawnego rytuału. Recz się dzieje najczęściej późnym wieczorem. Ok, zawsze pyta czy zaplanowałam coś dla nas na wieczór albo uprzedza, że grał długie godziny będzie. I nawet nie to jest najgorsze. Wciąga go to, sprawia, że zapomina o kłopotach, dobrze się bawi, angażuje całego siebie – więc walczyć z tym nie będę, zresztą nadzieja na moją wygraną w tym przypadku i tak jest nikła. Dobrze więc jest się zawczasu z tym pogodzić. Z prawdziwą pasją, rzadko kobiecie wygrać się uda. Najgorsze jest kiedy rodzaj męski łączy się w sieci i zostaje Ci tylko słuchanie przez pół nocy męskich ryków, ochów i echów, karabinów i wybuchających bomb w Rainbow Six. A kiedy jeszcze rozgorzeje w męskim gronie zażarta dyskusja, a Ty słyszysz przecież argumenty tylko jednej strony, bo słuchawki mają Ci przecież zapewnić komfort, nijak zasnąć się nie da. Zamknięte na głucho drzwi sprawy nie rozwiązują, bo basy dudnią tak, że oszaleć można. Ale cóż zrobić jak nic zrobić się nie da? Zaakceptować i szukać równowagi. Mieć własną pasję. „M” ogląda w niedzielne popołudnie już drugi mecz, a ja siedzę i piszę ten post zamiast narzekać. Jak łupie na konsoli idę sobie robić długie domowe DAY SPA, a potem zamykam się w sypialni z książką i od czasu do czasu tylko ryknę, żeby Panowie byli ciszej 😉 Dlaczego jestem albo próbuję być taka wyrozumiała? Bo szczęśliwy rodzaj męski to szczęśliwa JA.

man-1937620.jpg

Udanego wieczoru!

m.

Zdjęcia: PIXABAY

7 thoughts

  1. O tak, też uważam że nie ma nic bardziej seksowniejszego niż widok faceta, który jest pochłonięty swoją pasją 🙂 Może się to wydać śmieszne, ale mój facet jest programistą i uwielbiam wlepiać w niego wzrok, gdy on z pełnym skupieniem wpisuje na komputerze kolejne linijki kodu. 😀

    Polubione przez 1 osoba

  2. Wydaje mi się, że ta zasada nie tyczy się tylko facetów. Każdy zasługuje na czas dla swoich pasji. Mamy wtedy te krótkie chwile szczęścia i relaksu, wyrwane z szarej rzeczywistości między praca, domem i obowiązkami. Ale rzeczywiście nie ma seksowniejszego faceta niż taki z iskierką swojej pasji w oczach 😀

    Polubione przez 1 osoba

  3. Pasją mojego męża jest jedzenie i gra w gry komputerowe 😉 Na szczęście uwielbia bawić się z naszymi dziećmi i ten widok lubię najbardziej, kiedy się smieje robią mu się zmarszczki wokół oczu 😘
    -Magdalena Zawadzka

    Polubione przez 1 osoba

  4. O tak, jak mój Luby przepadnie grając w tanki, to podobnie to wygląda. 🙂 Na szczęście mamy taki układ, że on sobie gra, gdy ja oglądam wieczorne seriale, więc wszyscy są zadowoleni. Ale to prawda, że facet z pasją to skarb, chociaż bywa to bardzo męczące.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s