Kobieta nieperfekcyjna {…}

Dłużej ukrywać się tego nie da. Może i wstydzić się powinnam, ale jakoś wstydu nijak nie czuję, powiedziałabym nawet, że tak w maju narozrabiałam, że tak zwyczajnie po kobiecemu jestem z siebie dumna. Okazało się, że taka znowu perfekcyjna pedantka to ja nie jestem. Wiem, wiem pisałam Wam już o łapaniu równowagi w tym całym szaleństwie i nadal wysnute wnioski podtrzymuję, ale okazuje się, że przegięcie przysłowiowej pały w drugą stronę, swoje plusy też ma.

Jakoś tak się sprawy poukładały, że niespodziewany urlop mi się w pracy przydarzył. No i fajnie. Idą zmiany. Nowe projekty. Już się nie mogę doczekać! Okazało się, że czasu jakby mam nagle więcej. Jak każda będąca przy zdrowych zmysłach blogerka, czas ten poświęcić powinnam na szaleńcze blogowanie. Pisanie, planowanie i publikowanie postów. I promocja w social mediach pewnie moim marnym (na razie mam nadzieję) odsłonom by nie zaszkodziła. Każda rozsądna i ogarnięta Pani domu, kanapy by pewnie w salonie poodsuwała, może okna umyła i jakieś generalnie wiosenne porządki zrobiła. Co zrobiłam ja z majowym nadmiarem czasu? Totalnie nic!

legs-434918_1920.jpg

I to właśnie jest piękne! Okna nadal mam brudne, kurze też by się przydało wytrzeć, a i dopiero wczoraj zamówiłam wypasionego mopa, który złamał się nikt już nie pamięta kiedy. Ok, od razu mówię stop. Sprawy bieżące, powiedziałabym te rangi priorytetowej mam ogarnięte. Pranie z kosza samo jeszcze nie wychodzi, pościel zmieniona, a naczynia, jak czasem M. się zlituje, też są powiedzmy na bieżąco umyte.

Nie mówię, że jak Tobie trafi się kilka dni wolnego, to masz od razu chałupę do ruiny doprowadzić, tak, że dzieci się w chaosie pogubią, a mąż głodem przymrze. Ale fajnie, czasem tak totalnie odciąć się od rutyny i zająć się swoją nadszarpaną nadmiarem obowiązków psychiką. Da się! Mówi Wam to pieprzona perfekcjonistka, która tym perfekcjonizmem M. często do szału doprowadza. Bo generalnie facetowi lata koło każdy wie czego, czy kreślacze, ołówki i długopisy na pewno w osobnych kubeczkach na naszym biurku są.

Zapytacie zatem co ja przez minionych osiemnaście dni maja w czterech ścianach robiłam? Kupiłam sobie szalona grę na konsolę, nie wiem czy gra dla dzieci nie jest, ale odmóżdża idealnie. Nie, nie Mistrzem konsoli to ja raczej nie zostanę, szkoda mi czasu, ale mogę teraz zrozumieć M. i jego sektę, która spotyka się online i odprawia ten swój rytuał. Czytałam, namiętnie. Wszystko co mi w ręce wpadło, ale generalnie nie to co powinnam. A i po sklepach sobie bez celu pobrykałam niczym nastolatka. I potraw nowych spróbowałam.

milkshake-1021027.jpg

Zdarzyło mi się nawet takie herezje uprawiać, że włączyłam w środku dnia Netfilxa i kilka odcinków serialu nadrobiłam. Tak zupełnie bez wyrzutów sumienia. Na Fb specjalnie nie zaglądałam. Ok, zdarzyło mi się odruchowo, bezsensu, jak rasowa narkomanka, walla przewijać. Nie powiem, zapisałam kilkanaście wartościowych linków, do których wróciłam wczoraj popełniając kolejną herezję. Jaką? Otóż mamy z M. taki deal, że jak on inwestuje jak mówi w siebie i kupuje kolejną grę na tego swojego czarnego diabła (wybacz Kochanie) i to za dwie stówy, to mnie w ramach rekompensaty takie dwie stówy też wpadają, na powiedzmy babskie wydatki. Zazwyczaj sprawa się miała tak – wkładałam gotówkę do portfela i tu chleba akurat zabrakło, albo pasta do zębów się skończyła i tak dwie stówy szły w zapomnienie. Ale nie tym razem! Złapałam kasę jak głodna lwica, chwyciłam w pośpiechu za telefon i umówiłam się do kosmetyczki. A co! Stopy trzeba było jakoś przed latem do stanu używalności przygotować, a skoro już na taki odważny krok się zdobyłam to i manicure w pakiecie wzięłam. Swoją drogą, ale ktoś sprytnie sobie te hybrydy wymyślił. Paznokcie nadal moje, a nie jak z horroru, ale pięknie się błyszczą i jezu nie odpryskują po każdym użyciu płynu do naczyń. I tak mi zeszło wczoraj kilka godzin na oddawaniu się błogim przyjemnościom. Gabinet pierwsza klasa, cena adekwatna. Panie na medal. A mnie od siedzenia jak bogini w wygodnym fotelu, aż dupa rozbolała. Czytałam sobie przez trzy godziny internet, tak na spokojnie, zrelaksowana i bez pośpiechu i wiecie ile wartościowych i inspirujących rzeczy o dziwo znalazłam. Oczywiście szarpana pierwszymi wyrzutami sumienia, piszę do M., że zaraz do domu pędzić będę i wykwintny obiad przygotuję. W porę się jednak zreflektowałam i stwierdziłam, że wcale mi się z moimi lśniącymi hybrydami w garach siedzieć nie chce! Zabrałam go więc na niezdrowe, aczkolwiek pyszne zapiekanki i wysłałam następnie, bezczelnie samego do kina. Sama wstąpiłam jeszcze do drogerii, wydałam resztę kasy na coś zupełnie niepotrzebnego. Dumna z siebie wróciłam do domu i dopełniłam rytuału robiąc sobie DOMOWE DAY SPA.

morning-819362_1920.jpg

nails-1224103_1920.jpg

Kobieto! Jeśli siedzisz teraz po łokcie uwalona w stercie prasowania, olej to i idź takie DOMOWE DAY SPA sobie zrób. Należy Ci się jak psu buda! Nie mówię, że codziennie, ale przynajmniej raz w tygodniu. Zobaczysz, że i Ty piękniejsza i bardziej wypoczęta się poczujesz, a i domownicy zdrowsi się dzięki temu poczują! 😉 Bo Twój uśmiech to dla wszystkich najlepsza nagroda, zaufaj mi!

.m

P.S. Boże jak mi dobrze zrobił ten maj! Jutro chętnie te okna umyję i nawet klatkę schodową pachnącym płynem i nowym mopem potraktuję, co by nas sąsiedzi za dziadów nie wzięli 😉

I jakoś do komputera chętniej siądę i kolejne plany zrealizuję.

Czuję się teraz jakbym działała na nowych bateriach Duracell ( moim znajomym od razu powiem, nie to nie przez mityczne legendy o super power w drugim trymestrze ciąży) 😉 Wypoczęłam po prostu i zajęłam się sobą i tylko sobą!


Jeśli facetem kochającym jesteś, podsuń ten tekst swojej ukochanej i powiedz jej: Tak kochanie, Ty też tak możesz, a jeśli jesteś matką, żoną lub singielką na dorobku i nie wiesz jak raz na jakiś czas kobieta nieperfekcyjną być. Proponuję Ci odłączyć neta, ale wcześniej taką listę sobie wydrukować i na początek do łazienki sobie zabrać ( i wykonać oczywiście, tak samo jak wykonujesz codzienne obowiązki!) :

bath-465577_1920.jpg

„Poniższą listę możesz traktować jako instrukcję albo inspirację. (…) Podczas codziennych rytuałów możesz wykorzystać tylko kilka punktów z poniższej listy i dowolnie wybierać to na co masz ochotę lub czego najbardziej potrzebujesz.

  • Zaparz ulubioną herbatę lub zioła.
  • Wybierz ulubione naturalne olejki eteryczne i zapal świeczkę w kominku wodnym.
  • Włącz muzykę, która Cię uspokaja.
  • Wyszczotkuj dobrze włosy (najlepiej sto razy), w każdą stronę, również zwieszając głowę do dołu. (…)
  • Pod prysznicem umyj włosy szamponem oczyszczającym, by pozbyć się wszystkich produktów do stylizacji oraz kurzu i zanieczyszczeń. Nie nakładaj odżywki, zabiegi, które właśnie wykonujesz, są dla niej przygotowaniem.
  • Nałóż na ręce szorstkie rękawice i przy użyciu peelingu wyszoruj dokładnie całe ciało, ze szczególnym, uwzględnieniem, które mają skłonność do cellulitu. (…)
  • Delikatnie rozczesz włosy i wytrzyj je ręcznikiem, by pozostały tylko lekko wilgotne.
  • Wytrzyj dokładnie całe ciało.
  • Wetrzyj w skórę głowy preparat lub zioła, które wzmacniają cebulki włosów wykonując palcami solidny masaż głowy.
  • Nałóż na włosy odżywczą maseczkę, rozczesz je grzebieniem o rzadkich zębach, zepnij i przykryj czepkiem z folii. Ogrzej głowę powietrzem z suszarki, gdyż odżywcze składniki najskuteczniej wnikają we włosy pod wpływem ciepła. Owiń głowę ręcznikiem, robiąc z niego turban. Zepnij go tak, by się nie zsuwał i zapewnił Ci swobodę ruchów.
  • Zrób automasaż. (…)
  • Następnie wykonaj masaż dłoni karku i ramion, a na końcu całej twarzy.
  • Nałóż na ciało specjalną maskę. (…)
  • Nałóż na twarz maseczkę oczyszczającą.
  • Jeśli masz taką potrzebę, zadbaj o o paznokcie dłoni i stóp.
  • Opłucz maseczki z twarzy, włosów i ciała.
  • Połóż na twarz maseczkę nawilżającą lub ożywczą, a na oczy regenerujące kompresy i weź odprężającą kąpiel.
  • Umyj ciało oraz włosy, nałóż odżywkę. (…)
  • Wetrzyj w ciało i twarz olejki, balsamy lub ulubione kremy. (…).”

summerfield-336672_1920

Źródło: Agnieszka Maciąg „Smak szczęścia”.

Fot.: Pixabay

7 thoughts

  1. Ohh… Też by mi się marzył taki maj 😉 Bo ja w moim maju zakopana byłam z kremach, biszkoptach, papierach i wstążkach. A później dla odmiany w pieluchach, brudnych naczyniach i niewyprasowanych ciuchach 😀 I wydaje mi się, że to chyba kobiety powinny podsunąć facetom ten tekst, który swoją drogą jest świetny 😀

    Polubione przez 1 osoba

  2. A powiedzcie jak się wyzbyć takiego poczucia winy jak robię coś dla siebie? Chodzi głównie o wydawanie kasy. Zawsze jak idę do kosmetyczki, fryzjera czy gdziekolwiek indziej na przyjemnosci (a naprawde nie robie tego czesto) to jakos mnie tak sciska w piersi i szepce mi glos w glowie „a moze nie powinnam, moglabym wydac te pieniadze lepiej, na cos co sie przyda”.
    Zapraszam tez do mnie, gdzie rozpoczynam serie „Nikt tak jak kobie…” po to aby trochę dowartosciowac kobiety i siebie przy tym tez. Bo laseczki to absolutnie przepiekne istoty ! 🙂
    https://nierzeczona.com/2017/07/28/nikt-tak-jak-kobieta-nie-potrafi-obserwowac/

    Polubione przez 1 osoba

    1. Nie mogłabyś wydać tych pieniędzy lepiej! Wydajesz je dokładnie na to na co powinnaś! Dbanie o swój wygląd jest tak samo ważne jak profilaktyka zdrowotna. Jak sama mówisz, nie robisz tego często. A pieniądze, które przeznaczyłaś na siebie, prawdopodobnie wydałabyś na coś co jest zbędne. Nie miej wyrzutów sumienia! 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s