Kobieta wykształcona! {…}

FMatko! Jak ja się, tak zupełnie po babsku, cieszę, że my do tej Rosji na Mundial jedziemy! Przedwczorajsze oglądanie meczu mało o wcześniejszy poród mnie nie przyprawiło, ale odpuścić sobie nijak tego widowiska nie mogłam. Fajnie, że 58 tys. kibiców na PGE NARODOWYM miało prawdziwą piłkarską fetę zamiast morza wylanych łez po porażce. Cóż jeszcze powiedzieć mogę, a no cholera dobrze, że my tego Lewego na murawie mieliśmy! Zastanawiacie się pewnie dlaczego taki wstęp do wpisu o wykształceniu kobiet? Ano właśnie dlatego, że do ruszenia tego tematu, można powiedzieć, natchnął mnie jeden z artykułów, na który wczoraj trafiłam. Otóż media trąbią wszem i wobec, że oto wczoraj kapitan naszej reprezentacji obronił licencjat!

Nie samym faktem zdobycia przez Lewandowskiego tytułu się podniecam, a raczej tym, że jego historia dowodzi słuszności teorii pod którą podpisuję się obiema rękami. Nie musisz mieć wyższego wykształcenia żeby osiągnąć sukces. Nie zagłębiałam się w historię Roberta, ale mniemam, że kiedy jako 21 letni chłopak, dostał propozycję gry w Borusii Dortmund, nikt go o studia nie pytał. On sam też nie zastanawiał się nad przyjęciem propozycji, no bo uczelnia przecież nie poczeka. Wziął byka za rogi i teraz walczy w tych eliminacjach o tytuł króla strzelców z samym „boskim” Ronaldo. Licencjat obronił wczoraj. Studiował eksternistycznie. Dlaczego teraz? Nie wiem. Bo uznał, że chce. Bo może musiał. Nie wnikam.

Stawiam go za przykład Tobie Droga Kobieto po to, żebyś przestała się już biczować, że Panią Magister nie jesteś. Ja też nie jestem. Skończyłam liceum ogólnokształcące, powiedziałabym nawet z rodzaju tych przeciętnych. Zdałam maturę, chyba całkiem przyzwoicie i jak każdy „porządny” wychowany w systemie uczeń złożyłam dokumenty na studia. Nie udało się, byli lepsi. I całe szczęście, bo i tak na te studia stać by mnie nie było. No tak. Bo w szkole przecież nie mówią, że studia to nie tylko nauka i jedyna droga do kariery zawodowej. Studia to wydatki. Życie ułożyło się tak, że w wieku 19 lat wyjechałam za granicę i zostałam tam na trzy długie lata. Czy żałuję tej decyzji? Teraz już nie. Przez te trzy lata zdobyłam większe doświadczenie życiowe i zawodowe niż mogłabym zdobyć tutaj siedząc przez 5 lat na kolejnych wykładach i zdając celująco egzaminy.

2.jpg

Dlaczego napisałam, że teraz już nie żałuję. Bo długo zajęło mi uświadomienie sobie, że studia nie są pewnikiem udanego życia zawodowego. Nie są i nigdy nie będą. Zdając maturę sądziłam, że wiem, co chcę studiować i w jakim zawodzie pracować. Bzdura! Nie wiedziałam tego – wydawało mi się, że wiem. Gdyby teraz ktoś powiedział mi, że mogę cofnąć czas i zostawić sobie w głowie dziesięć lat życia, problemów i doświadczenia w pracy to tak, teraz wiedziałabym co chcę studiować. Skąd ja to niby wtedy miałam wiedzieć?

Nie dyskutuję z faktami. Lekarz bez studiów daleko raczej nie zajedzie. Ale takich freaków, którzy w wieku 16 lat wiedzą, że chcą zostać lekarzami (prawdziwymi, z powołania) jest niewielu. To raczej jednostki. Jednostki, które zawsze będę podziwiać. I jak moja córka przyjdzie do mnie za kilkanaście lat i powie mi, że chce chce studiować medycynę to będę z niej bardzo dumna i będę ją wspierać na każdym kroku. Ale jak usiądzie obok mnie i powie, że chce jechać w podróż dookoła świata, zamiast wypełniać formularze aplikacyjne na studia, to mocno ją uściskam i powiem jedź! I też będę pękać z dumy.

Bo wiecie co Drogie Panie? Jeśli waszym powołaniem jest bycie zajebistą mamą i genialną panią domu to 5 lat studiów nie jest Wam do tego potrzebne! A jak uznacie, że chcecie otworzyć kwiaciarnię to o dyplom florystki żadna klientka Was nie zapyta. Mnie na żadnej rozmowie kwalifikacyjnej nikt o skończoną szkołę nigdy nie zapytał. W CV zawsze liczyła się rubryka z doświadczeniem zawodowym i predyspozycje potrzebne na danym stanowisku. Jak aplikowałam na dekoratora VM, szef nie zapytał gdzie studiowałam, tylko jak poprowadzę pracę zespołu i jak rozwiążę pierwszy konflikt wśród podległych mi pracowników. Angielskiego nie nauczyłam się w liceum. Po angielsku nauczyłam się swobodnie komunikować w momencie, kiedy zmusiła mnie do tego sytuacja. Uczyłam się rzucona na głęboką wodę. Nowa szefowa nie pytała o gramatykę. Chciała tylko rozumieć, co mówię i widzieć efekty w pracy. Lekko nie było, ale nie mam teraz żadnych oporów w używaniu tego języka. Certyfikatu nie mam. Może zrobię. Nigdy nie mówię nie. Może na studia też pójdę, a może zrobię kilka kursów. Jedno jest pewne. Zrobię to dla siebie i dlatego, że chcę, a nie dlatego, że wszyscy od dziecka wmawiali mi, że tak trzeba. Że to jedyna droga do sukcesu.

alex-iby-387645.jpg

Znam wiele kobiet, które nie mają wykształcenia wyższego, a są kobietami sukcesu. Są szczęśliwe i spełnione. Znam też takie, które studia skończyły, a w swoim zawodzie nigdy nie pracowały i mówią otwarcie o tym, że zmarnowały 5 lat życia. Znam też takie, które MGR przed nazwiskiem mają i robią oszałamiającą karierę. I super! Oto właśnie chodzi. Ty też masz wybór.

Jeśli kiedykolwiek dręczyłaś się wyrzutami sumienia, że przecież mogłaś być bardziej ambitna i zawzięta i studia jednak skończyć, to daj sobie już spokój. Skończ już z biczowaniem samej siebie. Zastanów się lepiej tak jak ja, co wpłynęło na Twoją decyzję i czy na pewno dyplomu brakuje Ci do szczęścia?

Pamiętaj, że sukces to TY! A nie wydany przez uczelnię papierek!

.m

I jeszcze kilka słów wyjaśnienia dlaczego post pojawia się na blogu po tak długiej przerwie. Otóż sytuacja przedstawia się następująco. Nie pracuję, nie piszę, nie sprzątam tylko leżę i pachnę, bo tego wymaga sytuacja. Moja córka co rusz, sprzedając mi kopniaka w wątrobę lub prawy sierpowy prosto w żołądek i delikatnie przypomina mi, że pora odpocząć i zamienić komputer na książkę. Bez obaw – po porodzie wracam ze zdwojoną siłą! 😉

1.jpg

 
Fot.: Pixabay i Unsplash

20 thoughts

  1. Przede wszystkim życzę Paniom zdrówka 🙂
    A z tymi studiami to chyba jest tak, że faktycznie tuż po liceum nie bardzo wiadomo co się chce w życiu robić.
    Moja droga była inna, po liceum poszłam do pracy i parę lat później skończyłam Ekonomiczną zaocznie, bo wtedy już wiedziałam co chcę w życiu robić, a praktyka tylko mi w tym pomogła. Nie wiele później z głównej księgowej zostałam dyrektorem finansowym i nikt nie pytał w jaki sposób i kiedy skończyłam naukę. Ważne było co umię 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Jakbym czytala o sobie! Kropka w kropkę. I choć już praktycznie tez dotarłam do tego wniosku jak Ty, jednak ukłucie niespełnionych ambicji mojego wewnetrznego prymusa nieraz sie odzywa. Choc jak sie okazuje zycie weryfikuje i pewnie gdybym poszla na te swoje „wtedy” wymarzone studia pewnie nie odkryłabym w sobie tych pasji, ktore mam teraz.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Każdy ma inną drogę. Ja np.: od dziecka wiedziałam na jakie pójdę studia i kim będę. Niezależnie od tego, można skończyć studia w każdym wieku, ale też nie trzeba tego robić, jeżeli nie ma się takiej potrzeby.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Myśmy w Polsce już chyba przerobili temat studiów i większość rodaków-tak uważam, zatem ryzykuję- wie już dobrze i trochę gorzko, że studia w Polsce to głównie papierek. NIESTETY. Moje studia na anglistyce były cudowne – każda minuta na nich to był dobrze wykorzystany czas (chociaż ich nie skończyłam ostatecznie :)) za to inne studia językowe, które robiłam, to było….nie to. Rozczarowałam się że tak można studiować – naoglądawszy się filmów amerykańskich :))
    Studia nie są potrzebne, jeśli ma się pasję, którą się rozwija – przykład: moją pierwszą pracę jako lektor w szkole językowej dostałam bez studiów na tym kierunku – po prostu znałam wymagany język i tyle. Ale kochałam nauczanie (wcześniej tylko na korepetycjach) i nauczyłam się wczuwać w potrzeby studentów. Gdy na hospitacji dostałam maksymalną ilość punktów we wszystkich zakresach, byłam…zaskoczona :)…ale też przekonana, że idę własciwą drogą 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Przypadki takie jak Twój dają mi jeszcze więcej do myślenia na ten temat, warto iść własną drogą! A studia traktować jako uzupełnienie wiedzy, jako dodatek, a nie jako pierwszy, obowiązkowy krok do rozpoczęcia pracy zawodowej! Tak trzymaj! 🙂

      Polubienie

  5. Wydaje mi się też, że kwestia ukończonych studiów zmieniła się na przestrzeni kilkunastu lat. Kiedyś trudno było dostać się na studia, a jeszcze trudniej je ukonczyć. Oczywiście uogólniam, bo kierunki są różne, jednak dziś mało kto nie zdaje. Jeśli tego nie robi, to z reguły (uogólniając) dlatego, że nie chciało mu się uczyć, kiedy było trzeba. Dlatego ja wybrałam studia zaoczne. Świadomie. Nie chciałam po 3-5 latach studiowania dalej w CV mieć tylko szkołę. Dzięki temu mam studia i lata doświadczenia, którego nie ma większość osób w moim wieku. Na szczęście jak piszesz – każdy ma wybór i chodzi o to, aby dopasować to do swoich potrzeb i wizji życia.

    Polubione przez 1 osoba

  6. Interesujący wpis. a ja ciągle mam poczucie niedowartościowania z powodu brakujących papierków. Myślę, że będę mogła zacząć coś nowego dopiero, jak dostane do reki kolejny dyplom. Twój wpis sporo mi pomógł, ale myślę, że będę potrzebować jeszcze więcej czegoś (czasu, motywacji) żeby moje myślenie zmieniło się całkowicie

    Polubione przez 1 osoba

  7. Absolutnie zgadzam się z tym, że studia nie są konieczne i nie są jedyną drogą życiową. Ale jednocześnie polecam je wszystkim tym, którzy mają do nich predyspozycje. I to nie z tego powodu, że zagwarantują Ci zawód. Bo tak jak mówisz – lekarz czy prawnik studia MUSI mieć skończone, ale ja sama studiowałam humanistykę i moje dyplomy jeszcze do niczego mi się nie przydały. Ale tu nie o dyplomy chodzi. Chodzi o spotkanie bardzo wielu ludzi mądrzejszych ode mnie, o otwarcie nowych horyzontów, o gilgotki w mózgu – tak na zajęciach, jak i poza nimi – w pubie. Duża ilość czasu wolnego, jaką dostajemy na większości kierunków, sprawia, że możemy próbować spełniać swoje marzenia. W moim przypadku były też sposobem na zarabianie – dość szybko doczłapałam się dużego stypendium.
    Ja dzisiaj z zawodu i pasji jestem blogerką podróżniczą. Czy byłabym nią gdyby nie studia? Nie mam pojęcia, być może nie.

    Polubione przez 1 osoba

  8. Oczywiscie, studia niektorym sie przydaja, a innym…. przeszkadzaja. Nie zaluje lat spedzonych na uczelni, ale ciesze sie, ze jednoczesnie rozpoczelam prace juz na II roku studiow i to w czasach, kiedy dostanie sie na jakies fajne praktyki nie bylo wcale takie latwe… Odpoczywaj!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s